Kryzys? Inwestuj w sztukę!

W jaką? W malarstwo. Ale dawne i wybitne. Najlepiej w obrazy uznanych mistrzów od XVII wieku do połowy XX wieku. Po wygasającym boomie na malarstwo polskie i rosyjskie można przewidywać prosperity na wybitne dzieła dawnego malarstwa zachodniego, w pierwszym rzędzie szkoły holenderskiej, flamandzkiej i niemieckiej. Sztuka francuska, angielska, czy skandynawska cieszy się nie tylko w Polsce mniejszym wzięciem. Kryzysowa sytuacja w Europie i USA spowodowała silniejsze rozwarstwienie społeczne, co manifestuje się zubożeniem warstw średnich oraz dobrą kondycją, a nawet wzrostem zamożności wąskiego grona ludzi bogatych. Nieomal bezpośrednio przekłada się to na rynek sztuki. W sposób dramatyczny stopniało bowiem zainteresowanie niezłej i średniej klasy malarstwem europejskim, wzrosło natomiast zapotrzebowanie na wybitne dzieła uznanych twórców. Paradoksalnie dużej podaży malarstwa średniego towarzyszy poszukiwanie malowideł najwyższej klasy europejskiej, które niemal zniknęły z handlu antykwarycznego. Nawarstwiające się trudności gospodarcze zachodu podważają zaufanie do pieniądza i w naturalny sposób otwierają poszukiwania dróg bezpiecznego inwestowania. Jednocześnie recesja niekiedy zmusza właścicieli kolekcji do sprzedaży dzieł po wyjątkowo atrakcyjnych cenach. Domy aukcyjne są zazwyczaj pomijane z wielu powodów: wysokich prowizji, niechcianych publikacji w katalogach, ryzyku „spalenia” dzieła w przypadku „spadnięcia” z publicznej przecież aukcji. Mądre, przemyślane zakupy dzieł sztuki o wyjątkowej wartości artystycznej, ale i handlowej, oprócz satysfakcji estetycznej i nobilitacji społecznej, w dłuższej perspektywie dają możliwość zysków w skali niespotykanej w innych dziedzinach. Inwestowanie w sztukę to nie tylko wyjątkowy biznes, to o wiele więcej, to inwestowanie w siebie, to przygoda intelektualna odmieniająca świat wartości.